Trzy dni temu w “Metrze” tekst pod tytułem “Mieszkam w Warszawie. Jeszcze nigdy nie byłem tak samotny”. Lead też wymowny: ” Tu nikt nie ma dla nikogo czasu. Jeśli wieczorem sam wyjdziesz na miasto, możesz być pewny, że z nikim nie zamienisz słowa - swoją historię opowiada (…)”. Dalej jest już tylko smutniej.
Półtora miesiąca temu zadzwonił do mnie w którąś środę mój Przyjaciel z podstawówki. Telefon odebrałem w stołówce zakładu pracy. Potwierdziłem, że jestem w Warszawie. Spytał, kiedy zjeżdżam do Oświęcimia i czy możemy się umówić na piwo w piątek wieczorem, w “Tawernie”.
(more…)
Archive for March, 2009
Sto lat
Monday, March 23rd, 2009Na Muzeum
Friday, March 20th, 2009Mieszkam w Muzeum. Oświęcimskim zwyczajem mówi się “na Muzeum”. Nie wiem, skąd to zamiłowanie do zastępowania “w” przez “na”. Oświęcimianie nazywają tak osiedle na końcu miasta, które sąsiaduje z byłym obozem, z tym właściwym Muzeum, o którym wiedzą wszyscy.
(more…)
Na Willi Hoessa
Thursday, March 19th, 2009Obrazek z hollywoodzkich filmów: dzieciaki pluskają na ulicy, w wodzie tryskającej z hydrantu. O ile dobrze się domyślam, to jest symbol tęsknoty za niewinnym dzieciństwem albo sposób na pokazanie widzowi ubóstwa (kąpiel przy hydrancie musi wystarczyć, bo nie ma posiadłości z basenem). Oczywiście w takiej scenie może chodzić o jedno i drugie: nostalgię za zarazem biednym i radosnym czasem, kiedy bohaterowie doznawali pełni życia chłodząc rozgrzane letnim skwarem głowy w strumieniach rozpływających się na zakurzonym asfalcie albo betonie. Zależnie od czasu akcji zmienia się w filmach kolor skóry dzieciaków, zmienia się miejsce, ale hydrant jest ikoną.
Kiedy miałem kilka-kilkanaście lat chodziliśmy nad Sołę.
(more…)
Oświęcimskie anegdotki
Sunday, March 15th, 2009Książka, która działaby się w Oświęcimiu, której bohaterami byliby Oświęcimianie, obyczajowa, współczesna historia, byłaby w jakiś sposób niegodna. Tylko mieszkańcy mojego miasta czytaliby ją niewinnie i bez wartości dodanej. Oświęcimskie historie, nawet gdyby się działy wyłącznie w XXI wieku, byłyby zagłębione w poprzednim.
(more…)
Oświęcimska chemia
Sunday, March 15th, 2009Oświęcim odżył po wojnie. Nowa władza zrobiła użytek z zakładów IG Farben postawionych przez Niemców rękami więźniów i produkujących kauczuk. Mieć do niej o to pretensje? Można, ale nic z tego nie wyniknie. Powojenny Oświęcim stał się miastem chemików. Oświęcim stał chemią.
(more…)
Drzemka na kirkucie
Sunday, March 15th, 2009Za komuny cmentarz żydowski w Oświęcimiu to była ziemia niczyja w środku miasta. Oświęcim się się rozrósł, a kirkut pozostał wciśnięty między targowisko, szpital i blokowiska. Tym sposobem przetrwał w świadomości i języku mieszkańców, bo przystanek autobusowy przy jego murze to był “przystanek koło Żyda”.
(more…)
Moje miasto
Sunday, March 15th, 2009W mojej książce nie ma mojego miasta. Jeśli nawet kiedyś napiszę następną, najpewniej też go w niej nie będzie. W mojej książce jest Warszawa, ale jakkolwiek wierzę, że miłość do niej jest możliwa, ja jej nie odwzajemniam. W “Bujdzie” jest Kraków, miasto, które lubię odwiedzać. Ale Kraków nie dał mi szansy i się na mnie wypiął. Jego strata. W Krakowie bywam gościnnie. To nie to, co moje miasto.
Moje miasto jest miastem jak każde inne tylko dla ludzi z najbliższej okolicy i tych, którzy w nim mieszkają. Kiedy mówię komuś, że jestem z Oświęcimia, odpowiadają mi zwykle poważne miny i spojrzenia. Nikt nie pomyśli, że jaja sobie robię, bo nie robi się jaj z takiego pogrzebu.
(more…)