Staram się nagryzmolić coś nowego przynajmniej raz na tydzień. Kolekcjonuję tematy i notuję w brudnopisie przymiarki - a to o dyskotece, a to o supermarkecie, a to o koncertach w Oświęcimiu. Wszystko to zmierza oczywiście, cytując klasyka, do “odwiecznej walki dobra ze złem, czyli Lecha z ogólnoświatową tendencją pomieszania O. z A.”
Ostatnie dni spędziłem beztrosko, towarzysko i imprezowo. Wczoraj byłem w Krakowie i podglądałem, jak się robi serial “W11″. Wstrząsające. Dziś kończy się długi weekend i przeżywam jak mrówka okres, że po tygodniu w domu, w Oświęcimiu i okolicy, czeka mnie pakunek i jazda do Babilonu (znaczy: do Warszawy). Posłucham sobie po drodze “Jesiennej deprechy” Kur. A w Babilonie, na jamie, umilę sobie koczowanie porządkowaniem informacji na temat Git Core’a. Co to za temat! A może zechcesz podpowiedzieć, o czym by tu jeszcze?..
Jeśli z jakichś powodów zaglądasz tu regularnie, żeby sprawdzić, co nowego - sorry. Mam nadzieję, że zajrzysz znów.
‘a w babilonie na jamie umilę sobie koczowanie’. Niezłe! Pomyśl o pisaniu kawałków dla porządnego hip hopu. Tematy oświęcimskie zresztą mogą mieć spore w tych kręgach wzięcie.
Ale jednak rozczarowana jestem. Tydzień w Oświęcimiu i ani słowa stamtąd, oprócz ‘beztrosko, towarzysko i imprezowo’?
Szkoda. Może towarzyska beztroska nie sprzyja składaniu średnio beztroskich słów? A może każdy autor musi od regularnych wpisów na swoim blogu od czasu do czasu odpocząć?
Tak czy siak - głębokiej jamy. Idą mrozy.
Trochę słów przez ten tydzień nazbierałem. Zaraz zacznę je tu wrzucać.
I jeszcze taki comment pod tym wpisem znalazłem: “I have been looking looking around for this kind of information. Will you post some more in future? I’ll be grateful if you will.”
Interesting. Isn’t it?