Pierwszy koncert GIT-CORE’a

Git-Core’owcy, jak nazwa wskazuje, to hard-core’owcy. Ale gwiazdą pierwszego koncertu, nie była hard core’owa kapela. Nawet nie punk-rockowa. Cry Of Terror grał trash metal. Bo Git-Core’owcy nie byli ortodoksami. Niektórzy podobno biegle rozróżniali (rozróżniają?) grind core’a, crossover i straight edge. Ale kiedy nadarzała się okazja, żeby zrobić fajną imprezę, liczyło się tylko to, żeby sztuka była na poziomie. O sprawdzaniu hard-core’owej koszerności nikt nie myślał.

Zespół ściągnięty do Polski przez kogoś, kogo znali i komu ufali, to nie mogła być grupa kombi. Od razu, za pierwszym razem trafił się zestaw. Szyna: “Wiedzieliśmy mniej więcej co to jest. O ile pamiętam ten zestaw kapel sprowadzał chyba Uszaty z Bytomia albo niejaki Pędzel”. Supportowały oświęcimska Valhalla i znana skądinąd Inkwizycja. Po niej Feed Your Head. Kto wie jaką muzykę grali? Kto?.. Cieszmy się, że przynajmniej nazwa ocalała. Cry Of Terror był na pewno dużo lepszy, skoro wiele ludzi go pamięta. Ale nagrań trzeba by szukać w jakimś holenderskim garażu. W internecie jest tylko to.
Zakładowy Dom Kultury wydawał się oczywistym adresem. Wprawdzie sala widowiskowa nadaje się tylko do siedzących imprez. Po takim koncercie mogłaby stracić kilka rzędów foteli. Ale na piętrze jest tzw. kukiełkowa - w sam raz na kameralny rockowy balecik dla dwustu osób. (Wydaje mi się, że stawiło się więcej, ale mogę się mylić.) ZDK użyczył sprzętu i dźwiękowca w sile wieku, który miał ponoć później żałować, że nie wziął stoperów. Ktoś widział na mieście plakaty, ale wieść rozeszła się najpewniej w barze. Dotarła też do zaprzyjaźnionych ekip. Przyjechał Chrzanów, Nowy Targ i Ruda Śląska. Kto jeszcze? Palec pod budkę.
(Właśnie się dowiedziałem, że Majkel Dżekson nie żyje. Pewnie nie mógł przeboleć, że go nie było.)
Jagger narysował zaproszenie, które Szyna ocalił od zapomnienia:

CryOfTerrorZaproszenie

Zanim przeczytałem tekst na powyższym obrazku, próbowałem na różne sposoby ustalić, kiedy to było. Pamiętałem, że na Cry Of Terror spotkałem Gunia. Gunio, jak na historyka przystało, potrafi odtworzyć dzienną datę, skład osobowy oraz menu (może tylko kartę napojów…) większości imprez z licealnych i studenckich czasów. Gunio mnie nie zawiódł: “To był wtorek po lanym poniedziałku. Trochę się bałem iść na koncert, bo następnego dnia, w środę, miałem zdawać poprawkę z fizyki. Groziła mi pała i niedopuszczenie do matury. Musisz sprawdzić, kiedy dokładnie była Wielkanoc w 1990″. Masssakra, co nie?!
Nie zdążyłem zajrzeć do kalendarza świąt religijnych, bo Szyna odkurzył skan zaproszenia z wypisaną datą. Kiedy mu opowiedziałem o bezbłędnej dedukcji Gunia, odparł, że faktycznie - on wtedy też się przygotowywał do egzaminów, tyle że w technikum. I dopiero wtedy uświadomiłem sobie, o czym tak naprawdę mówimy. Koncert Valhalli, Inkwizycji, Feed Your Head i Cry Of Terror w ZDK-u; pierwszy koncert Git-Core’a wspominany dziś przez starych dziadów jako niezwykłe wydarzenie w zapyziałym Oświęcimiu; ten koncert zorganizowała Ekipa, której motorem (a może raczej Motórem) byli dwudziestoletni maturzysta i starszy od niego o rok górnik KWK Piast.

10 Responses to “Pierwszy koncert GIT-CORE’a”

  1. fakir69 says:

    Cry Of Terror bez wątpienia był kapelą HC/Punk, a nie metalową. Fakt, że grali dość metalowo, ale to był hardcore w stylu The Accused, Corrossion Of Conformity, Ugly Americans czy DRI. Mam ich 2LP i singla, wydawali się w hardcore’owej wytwórni (Old World Records), ich nagrania bywały na punkowych składakach. Żaden thrash metal. Feed Your Head grał taki lightowy mulasto-melodyjny brytyjski punk zaprawiony folkiem. Takie sobie. Z niedostępnością nagrań tez nie ma co przesadzać. Czasem widzę na Ebayu czy nawet Allegro winyle COT, a bez większego problemu można ściągnąć z Soulseeka. Jak wszystko zresztą…
    Na koncercie były jeszcze załogi z Bytomia, Jaworzna, Trzebini… Koleś od nas z Rudy (niejaki Miet), który wtedy strasznie mnie nie lubił (dopiero z 10 lat później zawarliśmy rozejm), wybił szybę przy wejściu i chyba zebrał wpierdol. Mam gdzieś kilka zdjęć z tej imprezy.

  2. krynka says:

    “O ile pamiętam ten zestaw kapel sprowadzał chyba Uszaty z Bytomia albo niejaki Pędzel?.

    ‘Niejaki Pędzel’ to Wojtek z Wodzisławia? Przyjaciel Skupa może?

  3. Goha says:

    Kapele sprowadzał Uszaty (upewniłam sie u żródła ;-) ).
    A “niejaki Pędzel” to oczywiście Wojtuś Kozielski, kolekcjoner płyt i wielbiciel belgijskiego piwa, kiedyś z Wodzisławia, a obecnie mieszkaniec Londka.

  4. krynka says:

    ha! świat jest jak niewielka knajpa jednak. ‘Jemioła’ na przykład. :)

  5. lechu says:

    COT - żaden trash metal? Chyba nie ma o co kruszyć kopii. Pewnie i tak pozostałbym przy swoim, bo jestem uparty jak osioł. Dzięki za kolejne drobiazgi. I przy okazji pretekst do kolejnego wpisa.

  6. marek says:

    nie wiem czy pamiętacie o kapeli Brudy z tarnowskich gór.Jesli tak odezwijcie sie

  7. Goha says:

    Oczywiście, że pamiętamy Brudy. Zwłaszcza Tytusa (voc), który nie przestawał mówić… niestety coś niefajnego się z nim podziało - najpierw zeskinolał (wtedy już zupełnie nie dało się słuchać tego co mówił…), a potem zmenelał. Nie widziałam go szmat czasu, ale niedawno ktoś na forum hcpl wrzucił jakiegoś linka na youtube z filmikiem w roli głównej z Tytusem… aż mi się wierzyć nie chciało że to on… masakra… :-(
    A Robol (perk) ponoć zmarł w zeszłym roku.

  8. jurek says:

    Nazwę Git-Core wymyślił moim zdaniem Picek, a potem powstał pomysł powołania stowarzyszenia o nazwie Stowarzyszenie kultury alternatywnej Git-Core. Skąd Git i skąd Core, Git po to była inspiracja i lekka fascynacja silnymi ludźmi z półświatka jeszcze z lat 70-tych, modna na osiedlu i podstawówce i gdzie mieszkał Picek, to zresztą wymaga szerszego komentarza i refleksji, bo nie o chuligaństwo tu chodzi tylko o siłę, twardośc aby się nie dać skinhedom i być sobą. Core bo muzyka Hard Core’owa, Picek za pankami nie przepadał, dlaczego ? on to tylko wie. W tej chwili nie pamiętam co razem słuchaliśmy oprócz oczywiście wyżej wymienionych. Ale Picek miał swój sprzęt w swoim pokoiku w bloku na Fika i tam często można było z nim posłuchać muzyki. Mam też ochote na rekonstrukcję działań chłopaków. jeśli coś sobie przypomnę to o tym napiszę. Jako nowy wątek podaję gryps “Klan Krzywego Nosa” czyli nasze super koleżanki z Osiedla. Do legendy przeszła ich osiemnastka w Brzeszczach w klubie Harcerza. Takich chwil się nie zapomina. Fan i współuczestnik tych wspaniałych chwil. Amen

  9. lechu says:

    Co do nazwy - To, co udało mi się ustalić, jest tu:
    http://bujda.art.pl/blog/?p=153
    Arek Marczyński (Antena Krzyku) nazwał w swoim artykuliku ekipę z Oświęcimia “Git-Core”, a chłopaki uznali, że ta - w zamyśle obelga - bardzo im pasuje.
    Jeśli możesz, rekonstruuj działania i pisz o tym! To Historia!
    Przyznaję, że próbowałem tu i ówdzie podpuścić - w tym roku mija równo 20 lat od pierwszego koncertu. Ale wygląda na to, że imprezy jubileuszowej nie będzie…
    O Klanie Krzywego Nosa pierwsze słyszę. Gdybyś mógł coś bliżej - z góry dziękuję!

  10. jurek says:

    Lechu !!! Klan Krzywego Nosa to nasze koleżanki: Teresa, Andzia i Ewa. To były znajome Picka. Wydaje mi się, że tylko Ewa została w Oświęcimiu. Pozostałe wyjechały do Krakowa. Wtedy dziewczyny lubiły muzykę Hey’a ale znały też zespoły spod znaku grunge czyli Nirvany, Pear Jam, Soundgarden, bo wtedy się tego słuchało. To dzięki nim odbyła się ta słynna impreza w Brzeszczach, ich 18-stka. A propos muzyki bardzo ciekawe byłoby ustalenie, co każdy z Ekipy wtedy słuchał. Stworzyłoby to obraz gustów i preferencji muzycznych chłopaków a było tego wiele. To na pewno wpływało na rodzaj muzyki prezentowanej na koncertach w Oświęcimiu.

Leave a Reply