GIT-CORE’spondencja

Fragmenty mejli, które dostałem poza tym blogiem od Świadków Historii.
Wojciech:

Nie placilem za bilety bo znalem picka ;)
Jakie to było fajne czasy, a nie teraz tylko te iphone’y ;)

Sądząc po mejlach, najbardziej utkwił w pamięci jeden band. Wojciecha ciąg dalszy:

IMHO najlepszy zespół jaki widziałem pod GIT-COREM to The Jungle Medics na solskiego !!!!!!!!
http://www.musicfromnorway.com/default.aspx?norwegian=artist&music=10778
Byli na solskiego chyba z sabotem a może była tez AHimsa z nimi?

Ahimsa? Możliwe. Sabot był wcześniej. Ale nie dziwi, że daty i koncerty zlewają się i mieszają.

Pablo:

chyba jeszcze byłem na na Nadzorze i Apatii ale to nie pamiętam też dat bo jak wzmiankowałem na początku lat 90-tych jeździło się na wszystko co miało jakikolwiek choćby posmak sceny alternatywnej ,na pewno był to początek 90-tych ale kto by się wtedy przejmował kronikarstwem i historiografią kiedy człowiek zachłystywał się wolnością i możliwościami :)

Szyna niestrudzenie weryfikuje wszystkie informacje o Git-Cor’ze. (Wyczerpująco odpisuje na każdy mój list - dzięki!!!) W mejlach Szyny regularnie wracają Norwegowie:

P.S. Dla mnie chyba najlepszym koncertem był Jungle Medics, po raz pierwszy, na Solskiego (napewno też Izrael na Solskiego).

Bodek wspomina podobnie:

Jungle Medics grali w osw dwa razy - raz na solskiego - to chyba była późna jesień 91 i później w internacie - to chyba było na jesieni 92 albo 93; grali melanz cora i funku - cos jak red hot, tylko ostrzej…..później ludzie z oświęcimia rozpoznawali sie po koszulkach jungle medics, bo chyba w polsce to oni raczej nie byli znani…..z innych rzeczy, które pamiętam, to koncert Izraela na solskiego - bardzo gorąca atmosfera (przynajmniej mnie się tak wydawało;) (…) Znalazłem też ulotkę z tamtych czasów reklamującą koncert hard coreowców z Dortmundu - Rim Shout i Lost bottles , koncert był na solskiego 24 czerwca, tylko nie pisze, którego roku (może ktoś uzupełni)

Koszulki Jungle Medics! Uderz w stół, a Arkady się odezwie:

dla mnie najlepszy koncert jaki zrobiloi chłopaki ” the jungle medics”data 92/93 tytuł płtyty “wake up and smell the fish” chyba norwedzy ale nie jestem pewien rewelacja, mam koszuklkę do tej pory ostre gtary i transowe granie z flopami. Na mnie najwięsze wrażenie zrobił Jungle medics i Sabot.Sie manko.

I jeszcze raz Arkady:

Jungle Medics tak jak Ci pisałem to 1992/93r. Ostre dynamiczne bardzo
energetyczne granie gitarowe mocno doprawione elktroniką, dubem w tym czasie
nie słyszałem zeby ktoś tak grał

Szyna wraca też do Izraela (nomen omen!):

… skontaktuj się także z Robertem Brylewskim (Izrael/Armia, itp) - i podpytaj np. o słynny koncert w Oświęcimiu (na live Izraela są podziękowania dla uczestników koncertu w Oświęcimiu).

Na moje pytanie: jaką muzykę grali Jungle Medics i Jackdow With Crowbar, odpisał też Paweł. Ostatnie zdanie jego mejla jasno pokazuje, że prawda obiektywna nie istnieje:

Pamiętam koncert Nadzoru , na którym “loczek” z “jagerem” byli
bramkarzami…
Gdzieś 91-92
Tytoń dostaniesz u niemca w galerii.
Te 2 zagraniczne to był taki deskorolkowy rok…

4 Responses to “GIT-CORE’spondencja”

  1. krynka says:

    Lechu na wakacjach? Wchodzę wchodzę i nic. No to napiszę jednak bez związku z treściami powyżej, ale ze związkiem z dawniejszymi. Widziałam film, który sobie krąży - bynajmniej nie w sieci, tylko wsród znajomych człeka, który jest jego bohaterem. I nie życzy sobie tymczasem, żeby go w całości udostępniać tzw. ogółowi, czyli społeczeństwu. To film także o innym jeszcze (kolejnym) ledwo żywym mieście; niedaleko Oświęcimia zresztą.

    I na tym filmie niejaki Anton opowiada pewnemu Mateuszowi, że miał o nim sen. Brzmi to mniej więcej tak: “stary, ty byłeś chyba w … (tu pada nazwa która nigdy tu nie padnie). Takie jakieś oświęcimskie pasiaki na sobie miałeś.”

    Oczywiście, jam pod wpływem Lechowego bloga na takie kwiatki nieco przewrażliwiona. Ale zastanawiam się swoja drogą, jakiego użyć można innego przymiotnika dookreślającego (miejscowo) te pasiaki?

    Jakieś pomysły? :)

  2. fakir69 says:

    Jungle Medics to była straszna kicha moim zdaniem, choć wtedy była jazda trochę na takie pokręcone rzeczy. Nikt o nich nie pamieta - to też wiele mówi. Nausea, SMH, Shelter czy Disorder to znana wszystkim klasyka. Kasetę z koncertem Sabotu z Oświęcimia chyba wydawało nawet Kiedyś na początku działąlności Nikt Nic Nie Wie. Koncert SMH chyba nadal mam gdzieś na taśmie…. Jackdaw With Crowbar to noise’owy folk-industrialny punk - jeśli komuś mówią coś nazwy typu The Ex, Dog Faced Hermans, Dawson, Jonestown, De Kift, Plot, Futureheads, Membranes, Archibishop Kebab to taka muzyka właśnie była. Żaden skate rock. Skate rock to chyba Big Boys, JFA, Morally Bankrupt, nie?

  3. lechu says:

    Lechu już po wakacjach, niestety.
    W jakim mieście śnią się ludziom takie koszmary?!?!?!
    Przymiotnika, który zastąpiłby “oświęcimski” nie znam. W odniesieniu do pasiaka zamiast przydawki będę używał okolicznika. (Błysłem wiedzą, co nie?) Ale prędzej zniknie kłamstwo oświęcimskie niż problem z epitetem “oświęcimski”.
    A propos pasiaka: Zdaje mi się, że w latach 70 któryś regionalny krakowski dziennik walnął po meczu Unia - Cracovia tytuł, który do dziś wielu oświęcimian wspomina ze zgrozą. Tytuł brzmiał: “Pasiaki wygrały w Oświęcimiu”. Zgroza jest zrozumiała. Jak można było przegrać z Cracovią!

  4. krynka says:

    Niezłe, z tymi pasiakami.
    Mikołów, Lechu.
    Też wróciłam z rowerowych dalekich wakacji. Koło 22.00 czasu wczorajszego.
    Prosto w mieszkanie po remoncie.

    I ono nie jest w tej chwili nawet ledwo żywe.
    Ono jest pokryte kilkoma tajemniczymi warstwami.

    I nie będę dociekać jakimi.
    Tymczasem.

Leave a Reply