Na Stronie

W ZDK-u w najbliższy czwartek przedstawienie Teatru “Na Stronie”. Argument dla tych, którzy twierdzą, że w Oświęcimiu nic nowego się nie dzieje. Od lat ciągle to samo. Od ilu? Liczę. Co najmniej od dwudziestu sześciu - po raz pierwszy byłem na spektaklu “Na Stronie” jeszcze w podstawówce. Ponad ćwierć wieku temu! Czy ktoś celebrował jubileusz? Toczkowie pewnie dopieszczali scenariusz kolejnego przedstawienia. Przywykli, że uczniowie idą we świat i tyle ich widzieli. Ja też, wstyd napisać, przegapiłem dwudziestopięciolecie. Ale za trzy dni dopytam, kiedy stukną trzy dychy.

Toczkom niewiele trzeba, żeby zrobić teatr (wróć!), żeby stworzyć Teatr. Wystarczy kilkanaścioro licealistów i kilka ubrań z dna szafy. I jeszcze sznurek do zrobienia scenografii. Nikt nie pisze oryginalnych scenariuszy dla trup, w których grają nastoletni aktorzy, więc dla Teatru “Na Stronie” piszą Toczkowie. Nie wiem, skąd wzięli nazwę, ale na pewno wymyślili ją w czasach, kiedy nie było internetu i nikt bezczelnie nie dopytywał “ale na jakiej stronie? www? i co dalej?..”. Pamiętam za to, że kiedyś psor Toczek naszkicował logo, które nigdy i nigdzie nie zostało wykorzystane. Wyglądało mniej więcej tak:

NaStronie

Bawiliśmy się w teatr. Mieliśmy frajdę z wygłupów na scenie i tremę przed spektaklem. Tylko Toczkowie wiedzą, ilu profesjonalnych aktorów i wykształconych teatrologów zaczynało kariery “Na Stronie”. Ale nawet Toczkowie nie wiedzą, dla ilu lekarzy, księgowych, nauczycieli, prawników, większych i mniejszych biznesmenów szkolny teatr jest jednym z najcenniejszych wspomnień; czasem, kiedyśmy robili, co chcieli i byli, kim chcieli.
No, nie zawsze. Czasem to jednak Toczek decydował, kim byliśmy. W “O nieobecnym” grałem Strażnika. Ale bardzo chciałem zagrać Mordercę. Morderca w kreacji Mariusza był zagubionym neurotykiem, a ja widziałem w nim twardego typa z wyrzutami sumienia. Poprosiłem Mariusza, czy by się ze mną nie zamienił rolami na jedno przedstawienie. Mariusz, dusza człowiek, zgodził się bez wahania. Cóż z tego, skoro decyzja nie należała do niego. Pozostał Mordercą, a ja Strażnikiem. I tak mieliśmy łatwiej niż Ewcia, która przez całe “Jako czynią łątkom” szamotała się w zgrzebnym worku, odmalowując całą sobą i bez słów dramatyczne emocje. Mówiła coś w końcu? Tak. Na pewno. Tylko nie jestem pewien co. Jedno słowo? Chyba zdanie. Nie pamiętam jakie. Kiedyś bikiniarz postrzelił mnie z samopału. Taki jestem stary.
W czwartek idę do Teatru. Może mi się ta kwestia przypomni.
Jak to było? Ach, gdzież są niegdysiejsze śniegi?

One Response to “Na Stronie”

  1. krynka says:

    Ach. Śniegi na wyciągnięcie ręki. Szczęściarzu. Wszystko jest takie inne i takie bliskie. Jak Cię czytam to aż mam ochotę wrócić do moich Suwałk. Ale Lena ma tu i teraz swoją własną historię. I Pana Michała od polskiego, co mówi do Niej (nie za często, zna umiar): Lenność… :)

Leave a Reply