Kino

W połowie lat 90-tych koledzy prowadzili kino w Trzebini. Jeden opowiadał, jak czekając na autobus do Krakowa, był świadkiem awantury na przystanku. Trzydziestoparoletnia kobieta czyniła wyrzuty swojemu towarzyszowi-rówieśnikowi. “To były moje pieniądze! Ale ty masz to w dupie! Odłożyłam se na wino, a ty żeś mi to ukradł! To były moje pieniądze, ale ty musiałeś iść do kina! Obrazków ci się kurwa zachciało!”. Ja tego gościa rozumiem. Też bez obrazków żyć nie mogę.

Od jutra (technicznie rzecz biorąc - od dzisiaj) znów będzie kino w Oświęcimiu. Cyfrowe, nagłośnione, czasem nawet trójwymiarowe. Unia zasponsorowała sprzęt, dokładnie: trzy czwarte sprzętu. Resztę wyłożyło miasto. Kino w OCK-u startuje widowiskowo “Starciem Tytanów”. Można grymasić, że tylko jedna sala, więc tylko jeden film naraz. Ale mam nadzieję, że z jednego powodu kino w Oświęcimiu będzie miało pod sobą wszystkie inne, które poznałem w ostatnich latach.
(Jeśli kiedykolwiek, komukolwiek chciałem zrobić krzywdę, to z pewnością gówniarzowi, który wpieprzał pop-korn na seansie “Pasji” w krakowskim Multikinie. Chrupał od chwili, gdy zgasły światła, od pierwszych ujęć modlitwy w gaju oliwnym. Sięgał do tekturowego kubka, zginając rękę w łokciu z regularnością metronomu, a każdemu sięgnięciu towarzyszył bezlitosny chrzęst. Siedział w sąsiednim fotelu. Powiedziałem szeptem, żeby dał se siana. Musiało zabrzmieć groźnie, bo przestał.)
Mam nadzieję, że w kinie w Oświęcimiu nie będzie kukurydzy, orzeszków ani nachos z sosem serowym. Ani z sosem salsa, ani z majonezowym.

3 Responses to “Kino”

  1. krynka says:

    oj, bo też ten szept schrypnięty nałogowego palacza robi wrażenie. ;)
    Skąd u Ciebie Wodzu taka detaliczna znajomość gastronomii serwowanej w multipleksach, mię zastanawia.

  2. Woytek says:

    a ja pamiętam seans “Żyleta” z Pamelą jeszcze w ZDKu - byłem z nią sam na sam na sali ;)

  3. brat says:

    Nie ma popcornu z colą, ale też nie wymienili żarówek w analogowych projektorach. Te, których aktualnie używają, pamiętają czasy “Kinofilli” i o tym też pasowałoby wspomnieć :-|

Leave a Reply