W Oświęcimiu od paru dni smutno i pusto na ulicach. Nie wiem, dlaczego. W Oświęcimiu nie trzeba żałoby narodowej, żeby było pusto i smutno. Wystarczy, że jest zimno i mokro. W niedzielę w Oświęcimiu był listopad, w poniedziałek przez chwilę był kwiecień, we wtorek - październik. Od wczoraj trwa przełom października i listopada. Raczej zaduszki niż halloween. Niebo wciąż zaciągnięte sinymi chmurami. Dobrze wyczuwa nastrój tego tygodnia.
W Oświęcimiu nie ma porządnej machorki. Można zapomnieć o aromatyzowanej - śliwkowej albo wiśniowej. Czasem ciężko nawet o przyzwoity tytoń, który wprawdzie nie pachnie owocowo, ale też nie nawala samożonymi gumofilcami. Deficytowym towarem jest też “Rzepa”, przynajmniej na Zasolu. W Babilonie (znaczy: w Warszawie) można ją kupić nawet w siedzibie Agory, przy Czerskiej. Oświęcimskie kioskarki zwykle informują mnie, że “Rzeczpospolitej” w ogóle dziś nie było. I to są problemy, które lubię. Lepiej palić ziółka w Oświęcimiu, niż “Sweet Plum” w Babilonie. I lepsza gazeta z kiosku przy Orłowskiego, niż “Rzepa” na Mokotowie. Jaka gazeta? Jakakolwiek.
Powiadomienie mejlem: “Marek dodał cię do znajomych. Potwierdź, że znasz Marek”. Z półtora roku nie go widziałem, więc tym bardziej ochoczo potwierdziłem, że znam Marek. Mejlujemy:
Marek: Szkoda że Cię już nie ma w Wawie, gdyby Cię tu kiedyś przywiało to się odezwij, wyskoczymy gdzieś na piwo.
Ja: Ilekroć słyszę/czytam “Gdybyś był w Warszawie…”, to korci mnie, żeby odpowiedzieć: “Jak będziesz w Oświęcimiu, to się odezwij - wypijemy jakieś piwo”.
Marek: No to złapałeś mnie na warszawocentryzmie? Ludzie na forach zauważyli, że jak ktoś informuje o imprezie, nie podając nazwy miasta, to na pewno chodzi o Warszawę. Dla Warszawiaka wszystko co ważne, dzieje sie w Warszawie, i każdy był, jest lub będzie w Warszawie. Pewnie fajnie jest z tego się wydostać. Kiedyś spróbuję
Grudzień 2007, koncert Waglewskiego i Maleńczuka w Stodole. Marka tam nie było, ale Maleńczuk, zagadując publikę między piosenkami, mówił do Marka. Sto procent. “Ciekaw jestem, ile tu dzisiaj jest prawdziwych Warszawiaków. Ale nie takich, co przyjechali z Polski, tylko prawdziwych Warszawiaków z urodzenia, z korzeniami. Warszawiacy! Ile was tu jest? Podnieście ręce?” Mniej więcej połowa ludzi w sali pomachała w kierunku sceny. Maleńczuk: “A nie przyszło wam nigdy do głowy, żeby gdzieś stąd wyjechać?”
Odprowadzałam dziś na centralny przyjaciółkę z dzieciństwa. Jechała na Białostoczyznę. Pomachałam Jej i wracając na ruchome schody zobaczyłam na torze obok pociąg z tabliczką ‘Przemyśl’. Sto lat tam nie byłam! I w tamtych okolicach. Taką miałam pokusę, żeby wsiąść. Dziecko wraca z zielonej szkoły dziś wieczorem. Więc nie tym razem… ale wiatr (a może ten wulkaniczny pył) woła mnie. Oj. Jak mnie woła. Jak wpadnę do Oświęcimia, to pozwolisz, że się odezwę.
fajne